Historia filmowa krótka.


Od lat jeżdżę na festiwale filmowe. Film dziś najlepiej uczy, najszybciej, najprościej, najskuteczniej.
Obraz zostaje w pamięci, wszystkie zmysły pracują jednocześnie.



Teraz jestem w Warszawie na Warsaw Film Festiwal  i weszłam w inne światy.

Po obejrzeniu kilkunastu filmów jest tak, że część z nich po prostu wlewa się do jednego naczynia pod tytułem Ludzkie Historie i nawet nie można oddzielić jednych od drugich.

I nie trzeba. Komedia ludzka, ciągi losów rozszczepiające się jak replikacja DNA, albo plazma, w której unoszą  się mitochondria poszczególnych twarzy, gestów, zdań. Ważny jest  sposób ich opowiadania, nie same historie. Tak jest, jeśli chodzi o fabuły.


Ostatnio najbardziej zostają w głowie filmy dokumentalne.

Z zeszłego roku pamiętam niezwykły dokument Rosyjski Dzięcioł, film, który dostał   pierwszą nagrodę na festiwalu Sundance za najlepszy  zagraniczny dokument. Niesamowita historia o budowie w ZSRR zagłuszacza zagranicznych stacji radiowych, którego awaria doprowadziła do wybuchu elektrowni w Czernobylu.Słyszeliście o tym? Pewnie nie. A szkoda, bo ta awaria w latach 80tych odbija się dziś czkawką w postaci epidemii nowotworów tarczycy.

Co w tym roku?

Dam wam znać.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

NIE KONSUMUJMY FILMBURGERÓW

Emocje rosną.

Zaczynam się bać.